
Sukienki i butów nie miałam do dziś. Stwierdziłam, że jak już się dałam wyciągnąć i będę zmuszona być na imprezie do przynajmniej 1 w nocy to mogę sobie sprezentować nową sukienkę i buty. W planach była "Mała czarna", bo taka sukienka zawsze jest na czasie i zawsze dobrze wygląda. Jednak po małym przeglądzie co jest w tutejszych sklepikach, stwiedziłam, że nawet nie ma tej małej czarnej. No i gdzieś w małym, niepozornym sklepie, z jeszcze bardziej niepozorną, ale za to bardzo przemiłą ekspedientką ujżałam ją. Piękną, złocistą sukieneczkę.
Jest to sukienka bandażowa, która bardzo podkreśla sylwetkę i zaznacza wcięcie w talii. Bandażowy materiał sprawia, że sukienka świetnie się układa i "spina". Dodaje uroku i seksapilu poprzez wygładzenie fałdek i uwydatnienie biustu.
Niestety mimo tego, że próbuje wygładzić, moich dodatkowych kilogramów, które przyplątały się po świątecznym zajadaniu, nie da się ukryć. Jednak ja się nie załamuje, dobrze się czuję tak jak wyglądam. I chociaż, że chłopak czy brat nazywają mnie smutnym grubaskiem, to ja uważam, że kobieta powinna mieć krągłości.
Buty są to zwykłe, ale nie zwykłe czarne czułenka. Mają małe delikatne złote zdobienie, które dodaje tym zwykłym czarnym bucikom klasy.
A wy gdzieś wychodzicie świętować sylwestra? Macie już gotowe kreacje?




Komentarze