♥
♥
♥
Dzisiaj jest ostatni dzień wakacji w Sydney dla Lucindy i Tylera. Lucinda bardzo się cieszy, że mogła spędzic aż miesiąc z tatą i bratem i zobaczyc tak piękne miasto i plaże. Jeszcze bardziej cieszy się z tego, że już nie długo będzie mogła odwiedzac ich codziennie. Jest szczęśliwa, że będą miszkac blisko, a ona będzie mogła chodzic z bratem do klasy. Dzięki takim wiadomościom jak ta, Lucinda wyjeżdża z Sydney z uśmiechem na twarzy.
Wstali wcześnie i poszli razem, rodzinnie i Tyler do kina na premierę nowego filmu. Kupili jeszcze parę pamiątek i ubrań, jakich w NY nie znajdą i wrócili do domu. Zamówili pizzę, bo było za ciepło aby coś ugotowac. Niedługo później roskoszowali się pyszną Prosciutto z rukolą i szynką długodojrzewającą oraz Capriciosą.
Po obiedzie poszli spakowac walizki. Trochę im to zajęło, bo rzeczy przybyło a trzeba zmieścic się w 25kg. Lucinda miała o 1 kg za dużo, więc wzięła parę drobnych rzeczy do torebki, którą miała jako bagaż podręczny. Czekała ich długa podróż. Lot miał trwac około 22 godzin. Położyli się spac na trochę i wstali o 18.
Lucinda z Tylerem poszli na plażę. Usiedli na piasku i zebrali trochę muszelek i bursztynów. Wrzucili centa do oceanu, aby jeszcze tam wrócic i poszli do domu. Wystawili bagaże na dół domu i spędzili wieczór grając w różne gry. Około 22;30 połozyli się spac. Lot mieli o 10 rano. O 8.15 miała podjechac po nich taksówka z lotniska.
Rano obudzili się około 7. Ubrali się i zjedli śniadanie. O 8;10 była juz taksówka. Pożegnali się na miesiąc, wsiedli do taksówki i pojechali.
Odprawa minęła szybko, i za 10 minut mieli już startowac. Z głośników dobiegł do nich głos stewardessy mówiący "Please fasten your seat belts"
Po chwili lecieli już wysoko nad krajem w kierunku NY.



Komentarze