Jest 1 września, z powodu pracy taty musieliście sie przeprowadzic do Nowego Jorku. Wstałaś rano, zjadłaś śniadanie, umyłaś się, u malowałąś. Z racji tego, że w Ameryce nie ma takiego rozpoczęcia roku szkolnego jak w Polsce byłaś ubrana w białe rurki, białe connversy i w T- Shirt w biało- czarne paski. Do szkoły miałaś 1 km. Z racji tego wolałaś przejśc się pieszo. Lekcje zaczynają się o 8. Gdy byłaś na miejscu, zauważyłaś bójkę pomiedzy dwoma chłopakami z twojego wieku lub starsi. Chłopacy byli znani z chuligaństwa i wszyscy się ich bali. Jeden Cię mocno zaintrygował. Był to chłopak o króczo czarnych włosach z dużymi niebieskiemi oczami. Gdy nauczyciele rozdzielili chłopaków ,poszłaś poszukać swojej klasy ( chodziłaś do 2 klasy ). Znajazłaś klasę i zlekkim opóżnieniem weszłaś do niej. Cała uwaga skupiła sie w tym momencie na tb, ponieważ nikt Cię nie znał. Jako piewrsza lekcję miałaś matematykę. Nauczyciel poprosił abyś podeszła do tablicy i się przedstawiła. Gdy już to zrobiłaś nauczyciel kazał Ci usiąść. Jedyne wole miejsce było w ostatniej ławce pod oknem. Siedziałąś sama. Gdy minęło 30 min lekcji do sali wszedł chłopak, który się bił pod szkołą. Nie wiadomych powodów serce zaczęło ci szybciej bić. Chłopak był starszy od was o rok, z powodu zachowania nie przeszedł. Podszedł do cb i nic nie mówiąc siadnął. Jako, że byłaś dość śmiała odezwałaś się do niego :
- Hej jestem [ Twoje imię]
Chłopak tylko spojrzał na cb 3 sekundy i odwrócił się.
- Jesteś zajebiście uprzejmy - odparłaś sarkastycznie.
Chłopak lekko się uśmiechnął i zajął się swoimi sprawami.
Gdy już lekcję się skończyły grupka ludzi z klasy podeszła do cb i zaprosiła Cię na pizzę. Byłaś szczęśliwa, że tak szybko znalazłaś znajomych. Idąc przedstawili Ci się :
- Jestem Mel :D
- a ja..
- Zamknij się, teraz ja, jestem Max miło mi :D
- Idiota
- Ha widzę, że już nie ukrywasz swojego imienia - powiedział Max
-Max i Alex są braćmi, wybacz im za zachwanie - Mel
- Chodziłąs do innej sql w NY czy się przeprowadziłaś - Alex
-Mieszkałam w LA - Ty
- Czemu się przeprowadziłaś, nie podobało Ci się tam - Alex
- Zamknij się, to nie twoja sprawa - Max
- Ale zapytać mogę , wolny kraj- Alex
- Bardzo mi się podobało, ale ze względu na pracę taty musieliśmy się przeprowadzić - Ty
- W NY jest lepiej :D Uwierz spodoba Ci się. Moja w tym głowa :D
Gdy już byliście na miejscu zamówiliście duża pizze 4 sery.
Byłaś ciekawa kim jest chłopak z ławki.
- Mam pytanie, kim jest ten chłopak co sie pobił przed szkołą?
- Ma na imię Helen, lepiej trzymaj się od niego z daleka, chłopak jest niebezpieczny - M
- Dlaczego ?
- Często powoduje bójki, jeden chłopak wylądował w szpitalu w ciężkim stanie - M
- Szczerze to mu się należało, prześladował wszystkich, więc Helen jako jedyny odważył mu się przywalić - A
- Wcześniej chodził z wami do klasy - T
- Nie, jest o dwa lata starszy, nie przeszedł z powodu zachowania i ocen - M
- Ale podobno kiedyś był najlepszym uczniem, ale odbiło mu coś i jest jak jest - A
- Wielkie dzięki za zaproszenie, ale muszę już iść - T
- Nmzc, miło było cie poznać :) - M
- Dozobaczenia - T
- Cześć - A, M, M
Drugiego dnia ( ubrania : czarne rurki, biały T- Shirt, jeansowa kurtka, czarne adidas) byłaś wszkole przed czasem o 30 min mając nadzieje, że zobaczysz Helen, idąc do sql ( szkoły) spotkałaś Maxa.
-Hej [ Twoje imię] - Ma
- O cześć, co tam u cb :D ? - T
- A leci kabarecik ^^ a u cb ? Dobra nie chce wiedzieć :D -Ma
- Heh - T
- Co tak wcześnie idziesz do sql ? - Ma
- Wczoraj się spóźniłam.. - T
- Dobra tego tez nie chce wiedzieć - Ma
- To po co się pytasz - powiedziałaś lekko wkurzona
- A tak se, dobra chciałem cię trochę wkurzyć :D - Ma
- Aha. okey- T
- No chcyba się nie obraziłaś - Ma
- Nie, tylko trochw wkurzyłam - T
Gdy już dotarliście do sql ty poszłas w swoja stronę on w swoją. Gdy szłaś usiąść na ławkę spotkałaś Mel
- O hej [ twoje imie], słyszałaś co sie wczoraj w nocy stało ? - M
- Nie - T
- W nocy ktoś zabił 20 niewinnych osób o tak -M
- Jprdl , masakra , jak tam można - T
- Nie wiem, jak go chwycą to powinni go za jaja powiesić -M
- Heh , bez przesady - T
- No a nie, chodż na lekcje :) - M
Weszłyście do klasy, ale Helen nie było w ławce, siedziłas sama cały dzień, tydzień. Po tygodniu Helen się zjawił w szkole. Byłaś ciekawa, dlaczego go nie było, ale wiedziałaś, że nie odpowie. Lekcje skończyły się ok 17. Robiło się voraz ciemniej. Szłaś do domu pieszo. W pewnym momecie za rogu wyskoczylo 5 mężczyzn, którzy nie mieli dobrych zamiarów. Jeden Cię trzymał, a drugi chciał sie rozebrać, nagle niespodziewanym momencie wyskoczył Helen i załatwił 5 potężnych chopów.
- Wielkie dzięki - mówisz płacząc
- Spokojnie zaprowadzę Cię do domu - H
Szłaś cała rozczęśiona nie myśląc o tym, ze to Helen Cię odprowadza. Gdy juz dotarliście jeszcze raz mu podziekowałaś i weszłas do domu. Na drugi dzień, gdy wchodziłaś na teren sql Helen podbiegł do cb:
- Hej, dobrze się czujesz ? -H
- Tak, jeszcze raz bardzo dziękuję za wczoraj - T
- Nie masz za co, każdy inny by tak zareagował - H
- No nwm - T
Weszliście do klasy, zauważyłaś, że Helen spogląda na Cb.
- Mam cos na twarzy - T
- yyy.. nie, nie -H
- To czemu się tak patrzysz ? - T
- yy na parapet się patrzyłem - powiedział lekko zarumieniony
- haha okey - T
Gdy już skończyliście lekcje Helen podbiegł do Cb
- [ twoje imie] czekaj ! Mogę Cię odprowadzić - H
- Jasne , jak chcesz :)- T
Idąc dużo rozmawialiście i poznawaliście się coraz lepiej.
- Tu mieszkam - T
- Wiem, wczoraj Cię odprowadzałem heh :) - H
- Okey, zapamiętam :D - T
W pewnym momencie Helen objął Cię w pasie i przyciągnął do Sb.
- Wiesz, bardzo mi sie podobasz - H
- Teraz już wiem - T
- Wcześniej się nie odzywałem, bo pewnie bym cos głupiego palnął jak z tym parapetrem - H
- Haha, no trochę mi się nudziło, bo nie miałąm z kim porozmawiać :) - T
- To teraz masz- H
w tym momencie Cię pocałował, a ty odwzajemniłaś pocałunek.
Ciąg dalszy nastąpi ( CDN)


Komentarze