________________________________________________________________________________
SOBOTA , BARDZO WCZESNA GODZINA..
Drogi Pamiętniczku!
„Nadeszła sobota, a wraz z nią wyjazd. Byłam bardzo podekscytowana. Nie wiedziałam w sumie czego mam się tak naprawdę tam spodziewać. Najważniejsze było to, że nie jechałam sama. Około 6:30 z całym bagażem wyszłam przed dom, czekając na Max’a , który lada moment miał nadjechać. Sprawdziłam jeszcze tylko zawartość torby podręcznej , przede wszystkim dokumenty i pieniądze. Przed 7 Max już był. Wysiadł z auta i pomógł pakować do bagażnika moje rzeczy.
-Jak się czujesz? Wszystko ok? – zapytał.
-Jestem trochę niewyspana, ale poza tym wszystko w porządku.- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Cieszę się, ruszajmy już bo czeka nas 10-godzinna podróż. Po drodze opowiesz mi jak poszło spotkanie z Laurą.- ponaglając mnie, z ust nie schodził mu ten uroczy uśmiech.
-Mam Ci tyle do opowiedzenia ! Słuchaj….- ruszyliśmy w drogę, a ja opowiadałam mu dokładnie wszystko po kolei jak było na spotkaniu z siostrą.”
WINDENBURG, 18:30..
„Nie wiedziałam nawet kiedy dojechaliśmy na miejsce. Pół drogi przespałam. Przebudziłam się przed wjazdem do miasta. Już zauroczyłam się tym miejscem.. Nie mogę się doczekać, aż zacznę zwiedzać Windenburg ! Kiedy podjechaliśmy pod dom, znów zostałam zaskoczona. Na szczęście mile zaskoczona. Dom jest przepiękny ! Malutki, ale ma swój urok. Urządzony skromnie, ale to nie jest najważniejsze w tej chwili. Bardzo chciałabym się zaklimatyzować w tym miejscu, poczuć się jak w domu , lecz wszystko wymaga czasu. Po obejrzeniu mieszkania zasiedliśmy przy stole. Max zamówił dla nas regionalne przysmaki: kiełbaski curry oraz solone precelki. Fajnie było spróbować czegoś nowego, zwłaszcza, że było to przepyszne!
-Podoba Ci się mieszkanie? Jest małe, ale wujek Henry..chciałem powiedzieć, że większego nie znalazłem.- powiedział zmieszany.
-Max, mów o co chodzi z tym wujkiem..- zaczęłam się denerwować.
-No dobrze, spokojnie już. Wujek Henry, mój chrzestny zmarł jakiś czas temu. Przepisał mi to mieszkanie w spadku. Podobnie jak Ty otrzymałaś od babci. To miała być niespodzianka. Jeśli chodzi o pracę to nie martw się, masz ją na pewno. Zaczynamy razem od poniedziałku. Żeby było ciekawiej.
-Cieszę się! Nie mogę się doczekać… i dziękuję Ci bardzo.-powiedziałam ze łzami w oczach ,przytulając się do niego.
-Nie masz za co, naprawdę.-przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej, a ja czułam się najszczęśliwszą osobą na całej ziemi.
-Późno już, podróż dosyć mnie zmęczyła. Twój pokój jest na końcu korytarza, po lewej. Miłych snów- znowu uśmiechnął się uroczo.
-Dziękuję, może nie zabłądzę-odpowiedziałam również z uśmiechem, ale mniej uroczym niż jego.-Dobranoc!”
„Niedziela. Rano po śniadaniu, Max wziął mnie na przechadzkę po pięknym rynku. Okazuje się, że całkiem dobrze zna to miasteczko. Dużo opowiadał mi o jego powstaniu, budowlach, zabytkach, a ja z zaciekawieniem tego słuchałam. Dużo spacerując i podziwiając widoki rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim. Nie zapomnieliśmy na szczęście o aparacie fotograficznym. Porobiłam kilka pamiątkowych zdjęć . Koło południa, zmęczeni ale szczęśliwi poszliśmy na obiad do pobliskiej knajpki. Tak posmakowały mi te kiełbaski curry , że z chęcią zamówiłam je jeszcze raz. Po obiedzie oglądnęliśmy jeszcze wystawę malarską przy rynku i wróciliśmy do domu. Byłam wdzięczna Max’owi , że mnie tu zabrał. Mimo niedługiej znajomości, podarował mi tyle szczęścia i pomocy. W końcu odżyłam, dzięki niemu. Przed pójściem spać, wysłałam sms’a do Laury:
„Jestem już w Windenburgu. Miasteczko jest magiczne. Może kiedyś uda Ci się mnie odwiedzić? Koniecznie musisz poznać Max’a.Ściskam.”
Po kilku minutach dostałam wiadomość:
„Cieszę się, że szczęśliwie dotarłaś. Bardzo chciałabym Cię odwiedzić, w końcu musimy nadrobić tyle straconych lat! Co do Max’a to szczęściara z Ciebie ! Buziaki !”
„Po wymianie wiadomości z siostrą, długo jeszcze myślałam nad wszystkim.”


Julita
________________________________________________________________________________
Średnia ocena czytelników:
10
Pamiętnik Julity R. | 08.01.2016, 15:48, odsłon: 1 843
Windenburg jest magiczny!


Komentarze