Chcąc utrzymać pozycją na rynku, nie można dłużej pozwolić sobie na całkowite oderwanie od świata IBM PC. Gdy nie można przeciwnika pokonać, najrozsądniej przejść do jego obozu... Firma Apple rzuciła więc ręcznik, czyniąc to zresztą dyskretnie i z wdziękiem. Dowodem tego jest m.ln. Macintosh SE. Nowe „jabłuszko'1 przypomina zewnętrznie starego Macintosha, otrzymało jednak nową klawiaturę, z wyodrębnionym blokiem numerycznym oraz z wbudowaną na stałe, drugą stacją dysków 3,5 cala o pojemności 800 KB.
Na życzenie stacja ta może być zastąpiona szybkim dyskiem twardym typu Winchester o pojemności 20 MB. Zauważalny jest także, co prawda raczej dla ucha niżdla oka, wbudowany wentyłatorek. Jego obecność wynika z faktu podniesienia mocy zasilacza do 100 W. Znacznie poważniejsze różnice kryją się we wnętrzu komputera, choć mikroprocesor jest taki sam jak w starym Macintoshu: MC 68000. Dzięki szerokiemu zastosowaniu epecjałizowanych układów scalonych wielkiej skali integracji udało się znacznie rozluźnić tłok panujący na płytkach montażowych, a przy okazji zmniejszyć wydzielanie ciepła. Znacznemu powiększeniu uległ obszar ROM, w którym oprócz zmodyfikowanego systemu operacyjnego mieści się jeszcze część wzorców krojów pisma. Pamięć operacyjna liczy teraz 1 M8, przewidziano jednak możliwość jej powiększenia do aż 4 MB. Prawdziwą rewolucję oznacza jednak pozornie drugorzędny szczegół: gniazdo dla dodatkowej karty. Oznacza to, że nowy Macintosh nie jest już systemem zamkniętym, lecz można go rozbudowywać, jak ma to miejsce w Apple li i sprzęcie klasy IBM PC/XT/AT.
Rozbudowa może przy tym oznaczać przeobrażenie Macintosha w całkiem inny komputer w szczególności w komputer pracujący pod kontrolą systemu operacyjnego MS-DOS. Sama firma Apple zachowuje się tu jednak powściągliwie i oferuje tylko dodatkowy sterownik dysków elastycznych 5,25 cala, umożliwiający odczyt i zapis danych w formacie IBM PC/XT. Niezależni producenci oferują już odpowiednią kartę dodatkową z procesorem 8086, co pozwala realizować na Macintoshu SE programy działające pod kontrolą systemu operacyjnego MS-DOS.
Dostępne są oczywiście także i inne karty, np. rozszerzające pamięć operacyjną, zawierające dodatkowe interfejsy łub sterownik ekranu. Zwłaszcza te ostatnie mogą być interesującym nabytkiem, gdyż w Macintoshu SE zachowano monochromatyczny monitor o nie zawsze wystarczającej już dziś rozdzielczości 512X342 punkty i przekątnej ekranu wynoszącej zaledwie 9 cali. Dia posiadaczy sztywnego dysku interesująca może być też możliwość zainstalowania dodatkowej karty ze sterownikiem streamera (magnetycznej pamięci taśmowej do sporządzania rezerwowych kopii zawartości dysku twardego).
Firma Appie orbz niezależni producenci przewidują wypuszczenie na rynek szeregu kart, pozwalających Maclntoshowi na pracę w sieci, jak np. Ethernet. Do podobnej kategorii należy karta emulująca terminale rodziny IBM 3270/79, pozwalająca na komunikację z dużymi ośrodkami obliczeniowymi. Reasumując: seria SE jest wyraźnym krokiem w kierunku uelastycznienia bardzo skądinąd interesującego komputera, jakim jest Macintosh. Krok ten wydaje się jednak być nieco nieśmiały. Macintosh SE jest bowiem dość drogi (kosztuje prawie tyle, co dwa komputery klasy IBM PC/AT), jeszcze droższa wydaje się być jego rozbudowa.
Nie jest więc chyba prawdopodobne, aby SE zrobił większą karierę, zwłaszcza w Europie (w USA firma Apple ma więcej zwolenników), tym bardziej ze względu na obecność silnej konkurencji we własnej firmie w postaci komputera osobistego Macintosh ił, z większym ekranem I procesorem MC 68020. SE można jednak rozpatrywać jako kolejny krok w ewolucji firmy Apple, zmierzającej w kierunku „pojednania się" z resztą mikrokomputerowego świata.


Komentarze